LatestNews

Pożegnanie z Afryką

Pożegnanie z Afryką

Oglądaliście film pod tytułem Pożegnanie z Afryką? Ja nie oglądałem, bo to zdaje się jakieś romansidło, ale tytuł tego film w sam raz pasuje to widowiska, którym uraczyli nas nasi kadrowicze, podczas zgrupowania w RPA… Tego typu określenia użył też w studiu podczas przerwy zdaje się Stefan Szczepłek. Z taki fatalnym poziomem gry nie mamy co liczyć na kwalifikację do przyszłorocznego Mundialu.

To co zobaczyliśmy na prawdę wołało o pomstę do nieba… W ogóle to spotkanie nie powinno być uznane za międzypaństwowe. A to po pierwsze dlatego, że obiekt, na którym rozgrywano to marne widowisko urągał jakimkolwiek standardom, a po drugie właśnie ponownie beznadziejny i bezbarwny styl gry…. Wydawało mi się, że gorzej niż z RPA zagrać się nie da… myliłem się…. jednak gorzej dało się. I to z rezerwowym składem Iraku. U nas co prawda też można powiedzieć, że grała kadra B, ale miałem nadzieję, że nasi chłopcy wypadną lepiej, bo przecież nie doświadczył ich w młodości ani w dzieciństwie żaden Husaj.

Ale żeby było optymistyczniej to napiszę, iż bramkę ratującą remis zdobył wg mnie najsłabszy zawodnik z poprzedniego spotkania tj. Roger. W brazylijskim stylu ograł irakijskiego obrońcę i z niewielkiej odległości (ok. 6-7 m) mocno uderzył na bramkę. Można więc powiedzieć, że jakiś progres jest, także Leon będzie miał silny argument, że przecież Roger to niezwykle wartościowy piłkarz i może spokojnie powoływać go już na jesienne spotkania eliminacyjne. Gdyby ktoś nie widział tej bramki to poniżej ma okazję… Więcej z tego spotkania nie warto oglądać.

Po spotkaniu tradycyjnie było ze strony naszych zawodników narzekanie, że murawa była tak fatalna, że aż strach… Faktycznie, najlepsza nie była, nawierzchnia poziomem (dosłownie i w przenośni) nie odbiegała od tej ze spotkań naszej A-klasy, ale trzeba przyznać, że i także nasi kopacze do tego poziomu murawy, swoim stylem gry w pełni się dostosowali. Nawet na pomeczowej konferencji trener Iraku zażartował (ponoć to był żart, ale słowa te można uznać za jak najbardziej poważne), iż poziom murawy był dostosowany do poziomu gry obu reprezentacji. Nawet się po meczu Saganowski irytował, że to skandal i brak szacunku dla Polski, że na tego typu obiekcie przyszło im rozgrywać mecz, a tacy Hiszpanie czy Anglicy to na pewno by się nie zgodzili. Trzeba przyznać tutaj to on ma na pewno rację, tylko aby zasłużyć sobie na szacunek w piłkarskim świecie, to trzeba najpierw jakieś piłkarskie umiejętności prezentować.

Z perspektywy rozegranych w RPA spotkań chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie ma wątpliwości, że tego typu eskapada była całkowicie pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Sami piłkarze przyznawali (M. Żewłakow), iż to zgrupowanie to było 10 dni męczarni. Ale gdyby tak tzw. pierwszy garnitur pojechał do RPA i się tam pomęczył (wszak poznałby smak owej przytykającej wysokości, mękę wielogodzinnej podróży itd.) to może i ten wyjazd miałby jakiś tam sens tzn. w perspektywie przyszłorocznych Mistrzostw Świata. No ale biorąc pod uwagę fakt, że najpierw trzeba by się na ten Mundial zakwalifikować i zrobić wszystko aby udało się naszej reprezentacji tam wyjechać, to ten wyjazd był niezwykle nieudaną decyzją. O tym, że w ogóle o wiele korzystniej byłoby zagrać w kraju na Stadionie Śląskim i dlaczego napisałem w poprzednim wpisie, przy okazji spotkania z RPA.

Zresztą wydaje mi się i chyba nie tylko mi, że decyzje o tym wyjeździe były przede wszystkim najdelikatniej mówiąc pozasportowe… Sam prezes PZPN w wywiadzie dla dziennika Polska przyznał, że wyjazd organizuje firma Sportfive… Dla tych, którzy nie wiedzą za wiele o tej firmie to przypomnę tylko, że jest to ta sama firma, z którą PZPN podpisał kontrakt na sprzedaż praw marketingowych na dziesięć lat i to bez zdaje się poznania ofert konkurencji, która to (ponoć) chciała dać więcej… Także darmowe wczasy działacze PZPN wraz z żonami oraz sam prezes mieli zapewnione, a to że naszej reprezentacji nic nie dało, a raczej zaszkodziło to mało ważne….

Taka ciekawostka jeszcze, kiedyś ‘opiekę’ nad reprezentacją Iraku (tj. przed inwazją wojsk USA) przejął syn Saddama Husajna tj. Udaj, który za słabe wyniki tej drużyny za bardzo wyrozumiały nie był… otóż groziły poważne tortury oraz raczył reprezentantów nawet więzieniem. Dla zawodników Iraku muszę przyznać, że musiało być to nie lada wyzwanie, aby zagrać w reprezentacji… Nawet wczoraj w głównym wydaniu wiadomości na TVP1 wypowiadał się bodajże któryś z byłych zawodników (być może był to jakiś dziennikarz itp.), który opowiadał właśnie jak to było za czasów słusznie minionych. Otóż taki nie najlepiej grający delikwent był zamykany na miesiąc w bardzo ciasnym pomieszczeniu, gdzie nie mógł wykonać nawet najmniejszego ruchu. W pomieszczeniu tym był tylko jeden malutki otwór, przez który podawano mu niewielkie ilości jedzenia i picia… Po skończonym materiale, prowadząca wiadomości dziennikarka, że może i naszym piłkarzom przydałoby się zaaplikować tego rodzaju trening. I muszę przyznać, że jak nigdy wcześniej zgadzam się wiadomościami telewizji polskiej i nie uważam tego stwierdzenia w najmniejszym stopniu za żart 🙂 Wszak reprezentacja Iraku przetrwała te cierpienia Husajna i w dwa lata temu przecież została Mistrzem Azji.

Odnotowałem też kilka ciekawych akcji z udziałem Jacka Krzynówka: 15 minuta, niejaki Mahmud (nie wiem czy to poprawna pisownia) robił z Jackiem Krzynówkiem w naszym polu karnym co chce… żenada normalnie… Mahmud spokojnie dośrodkował, ale dobrze, że Iracki napastnik, do którego było adresowane podanie nie zdołał przewrotką uderzyć piłki.
20 minuta, lewą nogą dośrodkowuje z rzutu wolnego Jacek Krzynówek, niestety po jego kolejnym, beznadziejnym dośrodkowaniu tracimy piłkę, która wylatuje na aut bramkowy…
35 minuta, rzut rożny wykonuje lewą nogą Jacek Krzynówek… dośrodkowanie znowu beznadziejne, nie dość, że to taka jakaś wolna piłka wysoko lecąca tzw. zawiesinka, to jeszcze praktycznie ‘wyrzucająca’ naszych zawodników z pola karnego…

W pierwszej połowie zero strzałów na bramkę z jednej i drugiej strony… Nam się udało dopiero po godzinie gry oddać celny strzał na bramkę.

Aha, i jak to ‘coś’ oglądałem, myslę sobie, że szkoda było to transmitować… Że było lepiej zrobić jakiś skrót, zapis video do analiz i dla potomnych (a dokładniej dla potomków niektórych piłkarzy, co by mogli za kilkanaście lat pochawalić się ed swoim pociechom, że kiedyś to w reprezentacji grali przeciwko Lwom Mezopotamii w dalekiej Afryce, bo z pewnością co niektótrzy po tym co zaprezentowali nie mają wg mnie co marzyć o kolejnym powołaniu.) Ale z drugiej strony, gdybyśmy tego nie widzieli, to bysmu uznali, że nic się wielkiego nie stało i sami okłamywali się, że stan naszej piłki, naszych ewentualknych rezerw nie jest jeszcze w agonii….

Inne artykuły: